Home
Czytelnia
Państwo jako kontener

Państwo jako kontener

Państwo-kontener to swoista instytucja, która ma za zadanie podtrzymać umysły obywateli, szczególnie w momentach kryzysów – jak setting, zespół reguł, który jest w stanie podtrzymać ciało-umysł pacjenta w procesie rozwoju podczas trwania psychoterapii. Bezpieczny setting zabezpiecza aparat zdolny do myślenia wielu myśli naraz (tak jak w państwie wielu jest obywateli, a co za tym idzie, punktów myślenia).

Tak jak poszczególne organy w ciele, tak i w przypadku organów państwowych, każdy z nich ma swoją funkcję: niezależne organy sądownictwa, Trybunału Konstytucyjnego – zupełnie jak niezbędne funkcje mózgu, czy filtrujących nerek, a także serca, od którego rytmu tak wiele zależy. Jak równowaga i niezbędna kontrola – układ współczulny i przywspółczulny. Pozwolić na impulsy, ogarniać, przytrzymać, pomieścić, skontenerować impulsy mego ciała, naszego państwa, superego które ogarnia id. Natomiast zbyt surowe superego, sparaliżowany układ nerwowy czy upolityczniony Trybunał, powodują rozregulowanie organizmu, przeciekanie kontenera, zalanie lękiem na oceanie spraw nieogarniętych. Przeciekający kontener to czasami zatrucie całego oceanicznego biosystemu.

Nie bez znaczenia jest też trauma. I młodość. Dla przykładu – Polska tak właściwie suwerennym państwem jest dopiero od nieco ponad 30 lat. Najpierw 123 lata zaborów, potem została strawiona wojną, a następnie przyćmiona ideologią komunistyczną. Przykładem traumy w cielesnej symbolice może być zawał (serca lub mózgu). Niestety, w przypadku młodych organizmów zawał taki jest znacznie bardziej niebezpieczny. W trakcie rozwoju organizmu, wraz z wiekiem, wykształcają się dodatkowe połączenia, tzw. krążenie „oboczne”, które w przypadku zawału, traumy danego mięśnia czy połączenia, tworzą w kryzysie nowe, ochronne przewody, zdolne podtrzymać ciało przy życiu.

Czy można więc stwierdzić, że nasze młode ciało-kontener-państwo nie ma jeszcze dobrze wykształconych krążenia „obocznego” ani przewodów łączących najważniejsze organy, które tworzą niezależne drogi do podtrzymania dobrego funkcjonowania i w ogóle przeżycia całego organizmu? Jeśli dane żyły, naczynia są przytkane, zamknięte, zostawione, kiedy reaguje się za późno lub przestaje się myśleć – czasami przeżycie staje się niemożliwe.

Młode, niedojrzałe umysły, trudniej „trawią” przeżyte traumy. Umysł demokratyczny to umysł emocjonalnie dojrzały, który dzięki zabezpieczeniu refleksyjnych instytucji, możliwości wstrzymania nagłych decyzji pod naporem różnych treści – nie daje się ponieść szalonym myślom, ale też – nie zamyka się pod wpływem trudnych do zmetabolizowania treści. Umysł demokratyczny chce myśleć o tym, co mu się przytrafiło, lecz nie blokować własnego rozwoju. Nie wydaje się, że nasz kontenerowiec wystarczająco dorósł. Raczej pływa po wyznaczonym szlaku, stanął na niebezpiecznej redzie, brak nam zarządców, którzy potrafiliby ten statek bezpiecznie rozładować, przyjąć na wewnętrzne wody, zmieścić w porcie, otoczyć opieką. Czasami jednak wydaje się, że nie potrafimy inaczej – że nasi przodkowie od kilku co najmniej pokoleń chowali się po lasach, wzniecali tłamszone powstania, walczyli o „wolność”.

Niestety czasem „wolność” okazuje się być przereklamowana, zbyt obciążająca, a odpowiedzialność za jej utrzymanie zbyt trudna. Kondycja naszej demokracji to kondycja naszego umysłu jako państwa – chcemy ukojenia i scalenia, co spowodowało dramatyczną i jeszcze bardziej widoczną polaryzację. To wzburzone morze zbiorowej pamięci – choć dla niektórych możliwe do skontenerowania w ramach pracy żałoby – potęguje często poczucie winy, swoisty mesjanizm, o którym pisała za swojego życia prof. Maria Janion. Jej słowa nie tracą na aktualności:

„Naród, który nie umie istnieć bez cierpienia musi sam sobie je zadawać. Stąd płyną szokujące sadystyczne fantazje o zmuszaniu kobiet do rodzenia półmartwych dzieci, stąd rycie w grobach ofiar katastrofy lotniczej, zamach na zabytki przyrody, a nawet proszę się nie zdziwić – uparte kultywowanie energetyki węglowej, zasnuwającej miasta dymem i grożącej nadchodzącą zapaścią cywilizacyjną”

Tęsknimy za polepionym, wydolnym, pomieszczającym, państwem-matką zdolną usłyszeć nasze lęki i poglądy. Wiemy, że niestety nie jesteśmy osamotnieni, że przeciekających kontenerów jest coraz więcej. Ostatnio pisaliśmy o potrzebie swoistego trialogu. Kontynuujemy go, zainspirowani jeszcze jednym cytatem z książki Elif Shafak „Czterdzieści zasad miłości”:

„Dwudziesty pierwszy wiek pod wieloma względami wcale tak bardzo nie różni się od trzynastego. Oba stulecia przejdą do historii jako epoki bezprecedensowych starć na tle religijnym, nieporozumień kulturowych, ogólnego poczucia niepewności oraz lęku przed Innym. W takich właśnie czasach potrzeba miłości jest większa niż kiedykolwiek”.

Grupa Reflektująca:

Joanna Cynkutis

Emanuela Kaczorowska

Michał Knapiński

Nadia Kostrzewa

Melisa Maras

Tekst:

Melisa Maras

Przejdź do treści