Home
Czytelnia
Koronawirus, Sfinks współczesności

Koronawirus, Sfinks współczesności

(Włoskie Towarzystwo Psychoanalityczne)
Koronawirus wkraczając do codzienności obudził nas z głębokiego snu i otworzył oczy na
naszą kruchość, którą zazwyczaj upatrywaliśmy w innych (w dzieciach, uchodźcach, w Afryce),
bądź też uważaliśmy, iż jest wyjątkiem, dotykającym, tych którzy mieli mniej szczęścia niż my (rak,
udar, będące często skutkiem niezdrowego trybu życia). Czasami widzieliśmy ją w różnego rodzaju
zagrożeniach środowiskowych.
Ludzka kondycja: zagubienie oraz kruchość
Ciągłość rozwoju gatunku ludzkiego, opisana w książce Harrari, Sapiens, krótka historia
ludzkości (2011), wydaje się obecnie być przerwana. Fakt ten wywołuje w nas dezorientujący lęk
oraz poczucie zagubienia.
Wzrok każdej osoby odrywa się od telefonu, służącego do tej pory do utwierdzenia się w
przekonaniu, iż lekką ręką można oddalić od siebie kruchość związaną z ludzkim położeniem.
Każdy został wezwany do refleksji na temat samego siebie oraz swojego miejsca wśród innych
ludzi, zwierząt, roślin oraz świata nieożywionego.
Koronawirus to Sfinks
Nagle, wyposażony w kolce, mikroskopijny wirus, zaczyna podważać całą ludzkość i staje
się Sfinksem nowego rodzaju, który staje nam na drodze i zadaje pytania.
Naturalnie, naszą pierwszą reakcją jest chęć ominięcia rozdroży, które zmuszają nas do
konfrontacji z własną kruchością. Szukamy wtedy schronienia w myślach, które oddalają nas od
zagrożenia (wyjazd z kraju, izolacja), bądź też chowamy się w myślach, które karmią
wszechogarniający lęk i zagubienie, i które to wiążą z nieprzewidywalnością obecnej sytuacji (w
gorączce robimy zakupy, przecież nie wiadomo co się może jutro stać).
Kolejny sposób radzenia sobie, przynosi poniekąd chwilową ulgę i polega na oskarżaniu
osób ustalających zasady postępowania w obecnej sytuacji, o to, że się mylą. Oskarżenia te
często są czynione bez uprzedniego zapoznania się z faktami. Jest to zrozumiała reakcja obronna,
która ma na celu pozbycie się niewidzialnego oraz podstępnego wroga, jak i poradzenie sobie z
własnymi potrzebami bycia ochronionym, które w tym wypadku zostaną zawiedzione.
Trzy źródła siły
Pomimo, iż zostaliśmy w sposób gwałtowny oraz brutalny skonfrontowani z zapomnianą przez nas
kruchością ludzkiej egzystencji, mamy obecnie szansę na to, by odkryć ponownie trzy źródła siły,
drzemiącej w naszym gatunku, źródła, które do tej pory były uważane za mało interesujące.
Wszyscy możemy wziąć odpowiedzialność za siebie i zacząć ją postrzegać w zupełnie nowym
świetle poprzez podążanie za wytycznymi, które chronią nas oraz innych (np. unikając sytuacji, w
których zagrożenie epidemiologiczne rośnie). Przyjemność, jaka płynie z bycia odpowiedzialnym
oraz ze zdolności do opiekowania się sobą oraz innymi stanowi niezwykłe antidotum wobec lęku,
ponieważ pozwala nam odkryć w sobie nieznane nam pokłady energii i pozwala nam wykorzystać
tę energię do chronienia siebie oraz innych. Każdy może coś zrobić.
Kolejne źródło siły odkryjemy, kiedy zdamy sobie sprawę, iż owe „odrażające osoby”, z
którymi dzielimy świat mają tak naprawdę dla nas kluczowe znaczenie. Kiedy ludzie, o których
bezwiednie ocieramy się każdego dnia, nagle znikają z dworców, barów, ulic, szkół automatycznie
czujemy się jacyś ubożsi, tak jakby ktoś nam odebrał naszą wspólnotę oraz poczucie
przynależności.
Najważniejszym źródłem siły jednak pozostaje możliwość pokonania lęków, budzących się
w obliczu nagłego zdania sobie sprawy z własnej kruchości (które często są używane do umocnienia
uprzedzeń poprzez tę czy inną formę propagandy). Możemy tego dokonać znajdując oparcie w
osobach związanych z nauką. Jedynie oni posiadają odpowiednie narzędzia do tego, by
formułować zasady postępowania w obecnej sytuacji.
Lekarstwo na lęk
Proste, zwięzłe oraz dokładne wytyczne, podane przez osoby badające patologiczny wpływ
wirusa, stanowią skuteczne lekarstwo na lęk. Pozwalają nam ponownie odnaleźć zaufanie wobec
opiekuna. Owo zaufanie znamy, jest ono tym co pozwala nam przetrwać w pierwszych miesiącach
naszego życia.
Ponadto zaufanie, jakim obdarzamy naukowców, badających nieznane, łącznie z wirusem
oraz sposobami na opanowanie go (szczepionki, profilaktyka, diagnoza), ponownie wytacza kurs,
którą ludzkość przez wieki obierała: podążania za swoim darem badania nieba oraz Ziemi, planet i
zwierząt, mimo naszej wrodzonej kruchości (pamiętajmy, że Rita Levi Montalcini odkryła czynnik
wzrostu neuronów, NGF, w jadzie węża oraz że odkrycie penicyliny przez Fleminga miało miejsce
w trakcie badań nad pleśnią).
Osobista jak i społeczna odpowiedzialność, połączona z ufnością wobec osób, które, zamiast
polegać na tym, co już wiemy, odważnie badają nieznane, pomagają nam stawić czoła naszym
lękom oraz sprawiają, iż nie zapominamy mieć na uwadze losu naszych przyszłych pokoleń.
„Możemy twierdzić, tak często jak nam się rzewnie podoba, że rozum człowieka pozostaje bezsilny
wobec jego życia popędowego, i wcale nie będziemy się w tym mylić. Niemniej jednak, jest coś
niezwykłego w tego rodzaju kruchości. Głos rozumu jest głosem cichym, jednak nie spocznie dopóki
nie zostanie usłyszany. Ostatecznie, po niezliczonej liczbie odmów, odnosi sukces. Jest to, co
prawda jedna z niewielu chwil, w których możemy patrzeć z optymizmem na przyszłość gatunku
ludzkiego, jednak jest to również niezwykle ważna chwila. W niej, bowiem, możemy odnaleźć
przyszłe nadzieje.” Freud, S. Przyszłość pewnego złudzenia (1927)
tłumaczenie: Jacek Mądry

Anna Ferruta

Przejdź do treści