Home
Czytelnia
Co kryje ten las?

Co kryje ten las?

Używamy, różnych słów: sytuacja, kryzys, eskalacja. Myślimy: granice, wojsko, drut kolczasty. W
toku rozmowy dochodzimy do wspólnego przekonania. Możemy odwoływać się do różnych koncepcji, przywoływać obrazy i skojarzenia, pozwalając pracować nieświadomości. Istnieje jednak podstawowy konkretny poziom, domagający się nazwania. W tym lesie są realni ludzie, realny jest ich
głód, przerażenie, realne są bezdomność, zimno i śmierć z wycieńczenia. Bez uznania tego, bez
wytrzymywania z tą surową realnością istnieje niebezpieczeństwo, że chroniąc samych siebie, za
szybko zatopimy się w myślenie symboliczne. Podobne sytuacje znamy z naszej pracy, gdy stajemy
bezradni wobec przeżyć pacjentów, czując impuls by ogrom bólu i zalewającej bezradności złagodzić natychmiastową interpretacją.
* * *
Uchodźcy wojenni wywołują nieświadome skojarzenie z kwestią traumy. Ekstremalne doświadczenia, przeciążające aparat psychiczny, wydają się także przeciążać aparat państwowy. Brakuje kontenera zdolnego do pomieszczania. Zetknięcie z taką rzeczywistością uruchamia lęk i następujące
po nim fale projekcji. Jaka jest natura tego lęku? Wydaje się, że ożywia on w naszym społeczeństwie
wiele fantazji. Z jednej strony, dotyczą one lęku przed naruszeniem naszego bezpieczeństwa, przed
zakłóceniem lub odebraniem nam życia, które dotychczas znaliśmy. Kraj może być wtedy utożsamiony z naszym ciałem, zmuszając nas do osłaniania naszych otworów, granic, chronienia delikatnej
tkanki przed wtargnięciem, infiltracją i uszkodzeniem. W świadomości społecznej może to nabierać
charakteru niemalże biologicznego impulsu do przetrwania, manifestującego się często w doświadczaniu agresji. Lęk przed unicestwieniem oraz wrogość nabierają intensywności, a jedynym sposobem, by sobie z nimi radzić jest wyprojektowanie ich i umieszczenie w Obcym. Pozbywając się z
psychiki, tych niewygodnych impulsów, możemy widzieć je teraz w innych, dla siebie zostawiając
poczucie zagrożenia, oraz wynikający z niego przymus obrony. W świecie rozszczepienia deformacji
ulega także język, wprowadzając pomieszanie dotyczące znaczeń takich słów jak obrona, atak, pomoc czy prawo.
Lęk wydaje się także pracować w połączeniu z przeżywaniem powrotu wypartego. Mamy świadomą
i nieświadomą pamięć wojennych doświadczeń. Jako społeczność przeżyliśmy traumę, stając się
ofiarami. Byliśmy jednak także sprawcami, a często obojętnymi świadkami, gdy na naszych oczach
ginęły całe grupy etniczne czy religijne. Celowo używamy liczby mnogiej, odwołując się do koncepcji
traumy transgeneracyjnej, uznając, że choć sami nie byliśmy fizycznymi świadkami tamtych wydarzeń, ślady tych doświadczeń, jak echo wypełniają też naszą psychikę. Uchodźcy ukrywający się w
lasach przypominają zbiorowości traumatyczne obrazy, które z takim wysiłkiem staraliśmy się zapomnieć, na nowo konfrontując nas z poczuciem winy i pytaniami o nasze działania lub ich brak. Las
zamieszkują więc również duchy z przeszłości. Wydaje się, że pod naporem tych treści uruchamia
się swoista trialektyka. Niektórzy odpowiadają działaniem, protestując, organizując zbiórki, czy
wreszcie jadąc na granicę, by bezpośrednio nieść pomoc. Widzimy w tym niezgodę na bierność oraz
gotowość do podjęcia trudu reparacji- niesie to nadzieję i wdzięczność. Istnieje też grupa, która
przeciążona treściami nieświadomymi, osłabiona istniejącą sytuacją (doświadczenia pandemiczne i
kryzys klimatyczny) swoją energię angażuje w tworzenie azylu psychicznego, schronienia, które jak
bunkier ma chronić przed bezradnością i związanym z nią doświadczeniem stanów granicznych (!).
I wreszcie jest też ta grupa, która pod wpływem szalejących elementów beta rozumianych jako pierwotne, niezmentalizowane impulsy, inicjuje formułowanie patroli, które podpierając się treściami perwersyjnego superego chcą rozpocząć polowanie na Obcego. Tak powstaje świat, w którym fantazje
zostają zastąpione konkretami, a impulsy rozegrane są w działaniu. W zetknięciu z tymi spostrzeżeniami towarzyszyła nam refleksja, z którą na pewnym poziomie wolelibyśmy nie mieć kontaktu. Demokratyczna struktura umysłu odsłania fakt, że każda z opisanych przez nas grup ma swoją reprezentację w indywidualnej psychice naszych pacjentów i nas samych. Trud związany z integracją tych
części, z opieraniem się pokusie by widzieć winę tylko na zewnątrz przypomina trud przesuwanie
się z pozycji schizo-paranoidalnej w stronę pozycji depresyjnej. Jest to trud dojrzewania, indywidualnego i grupowego.
* * *
Na granicy polsko-białoruskiej znaleziono kolejne zwłoki uchodźcy. W nasze myślenie wkracza
groza realnej śmierci. Towarzyszy nam jeszcze jeden lęk. Zamyka się on w zdaniu, wypowiedzianym
przez policjanta, w jednym z punktów kontrolnych na granicy: proszę się nie martwić, to już końcówka, zaraz przyjdą mrozy i wszystko ucichnie. Zostajemy z pytaniami, ile osób zamarznie, a co
zamarznie w nas? W lesie robi się coraz ciemniej i zimniej.
Grupa Reflektująca:
Joanna Cynkutis
Emanuela Kaczorowska
Michał Knapiński
Nadia Kostrzewa
Melisa Maras
Spisała: Nadia Kostrzewa

Przejdź do treści