1939/2022

Zelensky –
Najpierw próba ustalenia bliskości.
Opowiadania o schronie itp.
Podzieleniu, rozdzieleniu miast,
Byłem.
Abstrakcja
Szok.

Pacjenci, fala lęku, przerażenie w gabinecie.

Otwarte rany – stan wojny.
Lęk przed zagrożeniem, Agresor wnikający.
W każdympracują rany, traumy.
Czarno-białe myślenie. Kat/ofiara

Rozsypany stan umysłu
Starałam się słuchać
I nie dokładać od siebie

Reakcje z ciała.
Jak traumatyczne.I trzęsę się w środku.
Surowy materiał. Nie słuchałam nastolatków. Oni o tym nie mówili. Wydawało się nieważne.
Choć spóźnione.

Cisza najpierw, później oddech, surowość doświadczenia. Świat pękający na kawałki. Rozsypane słowa i pokawałkowane myśli. Jak w zapiskach naszej koleżanki. A więc wojna. Czołgi na osiedlach, samoloty, starsza pani z walizką, oszalały od hałasu pies, zatłoczony dworzec. Krajobrazy zniszczenia. Jak z książek, a jednak nie – to z życia. I nas i pacjentów zalała fala przerażenia. Raczej nie ma na nie lekarstwa. Niczego się nie nauczyłaś, Europo, choć powtarzałaś „nigdy więcej” i „teraz jesteśmy mądrzejsi”. Tymczasem. Wciąż te same pytania od zarania dziejów. Dlaczego? Skąd to okrucieństwo? Czy to się musi tak powtarzać? Moglibyśmy przywołać wiele analitycznych teorii. O instynkcie śmierci, narcystycznych upokorzeniach, manii, która ma zakrywać poczucie winy. Najbliżej nam jednak do czucia. Strachu- bo bezpieczeństwo nie jest dane raz na zawsze. Bezradności- bo nie wiemy co robić i mówić. Osamotnienia- wobec bezwzględności złego. A jednocześnie nieustannie szukamy. Tego miejsca w umyśle, wolnego od wojny. Skrawka doświadczenia, o którym czasami wstydzimy się mówić. Dłoni trzymających smyczek zamiast karabinu. Miękkiej sierści psa zamiast gruzów, pączka, by przez chwilę móc się śmiać do życia. Psychoanaliza nie boi się miłości. Wie, że tylko popęd życia chroni nas przed szaleństwem.

 

 

Przejdź do treści