(La psicoanalisi all’epoca del coronavirus)
Psychoanaliza może okazać się bardzo pomocna w procesie definiowania tych
jednostkowych i grupowych mechanizmów obronnych, które są przeszkodą w
zdawaniu sobie sprawy z poważnych problemów, z którymi dzisiaj musimy się
mierzyć, z wyzwań, do których na pewno zaliczyć można epidemię koronawirusa,
która zaczęła wpływać na nasze codzienny życie. To sprawia, że nie sposób
rozmawiać o wyobraźni jednostkowej, nie myśląc jednocześnie o wyobraźni
zbiorowej, będącej fundamentem tej pierwszej. Wydaje się oczywiste, że wyobraźnia
jednostkowa i zbiorowa wzajemnie się determinują. Poza tym nie możemy obrazu
otoczenia traktować jedynie jako czegoś zewnętrznego, co jest niezależne od
reprezentacji środowiska w naszym świecie wewnętrznym.
Dlatego psychoanaliza – bardziej niż jakakolwiek inna teoria i praktyka – musi
pomóc w zrozumieniu powodów, dla których (w obliczu szkód, których rozmiarów i
zagrożenia nie znamy) kobiety i mężczyźni mają trudności ze zrozumieniem tego, co
się wydarzyło, co się dzieje i co ciągle może się wydarzyć. Ludzie oscylują między
paniką i obojętnością, nastawieniem katastroficznym i sceptycyzmem, tymczasem
powinniśmy patrzeć na rzeczywistość z niepokojem, a jednocześnie bez nadmiernego
optymizmu, nadmiernej obojętności i nadmiernego katastrofizmu.
To oczywiste, że ludzie sięgają po rozliczne mechanizmy obronne:
rozszczepienie, intelektualizację, zaprzeczenie, przemieszczenie, wyparcie,
stłumienie i zaprzeczenie rzeczywistości. Każdy mechanizm obronny jest pewnym
rozwiązaniem, a jednocześnie skrywa lęk płynący z rozpoznania niebezpieczeństwa,
którego nie sposób uniknąć. Mówiąc w terminach kleinowskich, wydaje się, że
mamy do czynienia z regresją do pozycji paranoidalno-schizoidalnej. Niesie to
1 Analityk szkoleniowy i superwizor Włoskiego Towarzystwa Psychoanalitycznego, członek IPA. 2 Przeł. Danuta Golec
ryzyko, że nie przydamy znaczenia każdej depresyjnie prewencyjnej lub reparacyjnej
aktywności, blokuje to też zasadę etyki współistnienia. Mam na myśli etyczny
wymiar naszego umysłu, ten specyficzny wymiar, który czyni nas ludźmi.
W nawiązaniu do tych tez szczególnie ciekawe i inspirujące do myślenia
wydają mi się rozważania Anny Farruty (2020). Autorka koncentruje uwagę na
przyjemności płynącej z brania osobistej odpowiedzialności, troszczenia się o siebie,
co jest antidotum na strach i obojętność. Ta przyjemność, a także zdolność do
odbudowywania kontaktu z emocjonalnym doświadczeniem zaufania do opiekuna
pozwalają nam odkryć nieznane źródła energii i wykorzystać je do troski o siebie i
innych.
W obliczu niejasności i złożoności tego, z czym się stykamy, musimy stale
prowadzić dialog z innymi dziedzinami wiedzy, z innymi językami, i czynić to bez
zuchwałych ambicji kolonialnych, ale też bez dążenia do jakiejś totalnej harmonii.
Musimy też zdawać sobie sprawę z tego, że kultura oraz doświadczenie
psychoanalityczne mogą zaoferować zasoby, narzędzia i procesy do konstruktywnego
stawienia czoła wyzwaniom, jakie niesie epidemia.
Dialog między różnymi językami i kulturami można toczyć jedynie w klimacie
gościnności i szacunku. Tylko w ten sposób możemy przyjąć myśli i uczucia
prezentowane przez inne dyscypliny, a także nadać strukturę rozmaitym i
oryginalnym formom wyrazu i doświadczeń. Warto zauważyć, że te formy nie są
sumą języków i doświadczeń wyjściowych: to coś, co z nich się wyłania, co ma
własną konfigurację, a także niezależne i samodzielne życie.
Bardziej dojrzałe odwoływanie się do własnych przekonań ideologicznych,
naukowych, kulturowych lub osobistych może prowadzić do przyjęcia pozycji
niewysyconej i do tendencji reparacyjnych. Gdy te tendencje dominują, towarzyszą
im także troska i odpowiedzialność za życie oraz za losy jednostki i społeczeństwa
(Grinberg, Grinberg, 1975).
Podobno Albert Einstein napisał na tablicy w swoim biurze w Institute of
Advanced Study w Princeton, New Jersey: „Nie wszystko, co można policzyć, ma
znaczenie i nie wszystko, co ważne, można ująć w liczbach”. Cytat Einsteina wydaje
się ważny, gdyż akcentuje rolę, jaką w naukach przyrodniczych odgrywa aspekt
emocjonalnej subiektywności.
Uważam, że liczni epidemiolodzy i naukowcy występujący w debatach
telewizyjnych powinni wziąć pod uwagę ostrzeżenie Einsteina. Powinni to uczynić,
gdyż nie zdają sobie sprawy, że uwzględniając jedynie dramatycznie obiektywny opis
katastrofy, nie biorą pod uwagę siły indywidualnych i grupowych mechanizmów
obronnych. Te mechanizmy blokują zdawanie sobie przez nas sprawy nie tylko ze
zniszczeń, które nas dotykają, ale także z tych, które są naszym dziełem.
Jak rozwiązać wyraźną sprzeczność między, z jednej strony, obrazem postępu,
niepowstrzymanego i nieograniczonego rozwoju, a z drugiej z ciągle poszerzającymi
się czerwonymi obszarami3
, z ograniczeniami, a nawet załamaniem naszych relacji
społecznych, z utratą naszych wygodnych nawyków, apokaliptyczną wizją kryzysu
ekonomicznego oraz z napływającymi informacjami o rosnącej liczbie ofiar?
Jacques Press pisze:
Nagle pojawia się rozdźwięk między potrzebą działania wynikającą z
dramatyzmu sytuacji z jednej strony, i paraliżem naszego funkcjonowania
psychicznego z drugiej, zresztą w bardzo szczególnym kontekście, ponieważ
jesteśmy agentami ciągłego niszczenia. Istnieje ryzyko konkretyzacji teorii,
bezkrytycznego odwoływania się do koncepcji psychoanalitycznych bez
uwzględnienia specyfiki sytuacji, w której potrzebne są nowe narzędzia
myślenia, jeśli chcemy zrozumieć jej złożoność (2019, s. 266).
W kontakcie z nową rzeczywistością należy pomyśleć o narzędziach, które,
odwołując się do znanego, uwzględniają też nieznane. Zgodnie z sugestią Pierre’a
Fédidy:
Rolą analityka jest wyobrażanie sobie. […] Wyobraź sobie, czego doświadczył
3 We Włoszech obszary rozprzestrzeniania się epidemii noszą nazwę zone rosse, czyli obszary czerwone (przyp.
tłum).
inny (2007, s. 52).
Oznacza to konieczność wykorzystania wyobraźni nawet wtedy, gdy mamy do
czynienia z dziurą, pustką, brakiem jakichkolwiek obrazów. Mówiąc bardziej
radykalnie, oznacza to wyobrażenia sobie znikania, ukrywania, niszczenia śladów
(Galiani, 2009).
René Kaës pisze:
Musimy wypróbować nowe analizy, opracować nowe narzędzia mentalne,
proponować nowe tryby rozumienia, dzięki którym uda się ponownie i choć
tymczasowo przemyśleć tę relację z Innym, którą wybraliśmy jako nasz sposób
bycie na świecie (2013)
Przytoczę kilka uwag Freuda o wojnie (1915c/2007), gdyż myślę, że autor bardzo
trafnie wyraził uczucia, jakie przeżywamy w trakcie epidemii koronawirusa, gdy
dużo jest niewiedzy, pomieszania, trudności ze sformułowaniem jasnych sądów.
Porwani wirem tego czasu wojennego, zdani na jednostronne informacje, bez
dystansu do wielkich zmian, które już się dokonały lub zaczynają się
dokonywać, nie przeczuwając, co niesie ze sobą formująca się już w zalążku
przyszłość, sami błądzimy w tym, co się tyczy znaczenia nacierających na nas
wrażeń i wartości wydawanych przez nas osądów. Mamy wrażenie, że jeszcze
nigdy nic innego nie zniszczyło tak wiele wspólnego dobra ludzkości, nie
odrzuciło tak wiele najbystrzejszej inteligencji, tak gruntownie nie zrównało z
ziemią tego, co wzniosłe. Nawet nauka pożegnała się ze swą beznamiętną
neutralnością. […] Prawdopodobnie odczuwamy jednak zło tej epoki z
przesadną siłą, prawdopodobnie nie mamy prawa porównywać go ze złem
innych epok, w których nie dane nam było wieść życia (Freud, 1915c/2007, s.
27).
W tym eseju z roku 1915 Freud zwraca uwagę także na to, że w trakcie wojny
powszechnie obserwujemy osłabienie zaburzeń neurotycznych. Potwierdzają to
obserwacje poczynione w obszarach izolacji sanitarnej, w których zaburzenia
hipochondryczne ustępują miejsce zdrowej i dojrzałej trosce, choć czasami niestety
prowadzą do nasilenia objawów paniki. Niektóre refleksje Freuda na temat
antycypowanej żałoby wybiegają w przyszłość i znajdują odbicie w pesymistycznej
postawie wyrażającej się uznawaniem wirusa za nieuchronnie zabójczego.
Na początku artykułu „Przemijalność”, gdy Freud opisuje spacer odbywany z
przyjacielem i młodym poetą „po uroczej okolicy” (1915a/2009, s. 191), autor pisze:
Jeśli chodzi o piękno natury, to gdy zostanie ono zniszczone przez zimę,
pojawia się ono już w następnym roku, a powrót ów można określić mianem
wiecznego, jeśli porównać to z czasem trwania naszego życia. […] Jeśli
istnieje kwiat jednej nocy, to jego kwiecie nie wydaje się nam mniej wspaniałe
dlatego, że można je tak krótko podziwiać (tamże).
Freud opisuje podstawowy aspekt doświadczenia powiązanego ze zmianami, z
którymi się mierzymy, z ich konsekwencjami oraz lękami: antycypowana żałoba oraz
ryzyko wycofania uczucia do obiektów postrzeganych jako zniszczone i kruche, czyli
stan mentalny, który wyraża się apatią. W „Przemijalności” autor pisze, że otoczenie i
obdarzone uczuciami obiekty mogą być przeżywane w szczególnej atmosferze utraty
i lęku przed końcem. Poeta jest jedynie biernym świadkiem potencjalnego przyszłego
zniszczenia i na pewno przeżywa żałobę. Jednak nie przepracowuje tego stanu:
używa narcystycznych obron w celu uniknięcia realnego i bolesnego przepracowania
żałoby, antycypując ją. W tym sensie piękno ginie przedwcześnie. Freud absolutnie
się z tym nie zgadza i proponuje naprawę oraz odbudowę świata wewnętrznego i
zewnętrznego. Kończy artykuł tak:
Dopiero wówczas, gdy przezwyciężymy żałobę, okaże się, iż nasz respekt dla
dóbr kultury nie ucierpiał pod wpływem przekonania się o ich kruchości.
Odbudujemy wszystko, co zniszczyła wojna, być może na mocniejszych,
trwalszych fundamentach niż ongiś (tamże, s. 193).
W „Kulturze jako źródle cierpień” (1930[1929]/1998) Freud opowiada się za
uznaniem ograniczenia indywidualnych wkładów w budowanie cywilizacji, jeżeli to
okaże się konieczne, i wydaje się, że tym samym zarysowuje podstawy etyki
współpracy i solidarności, w której każdy wyrzeka się czegoś w imię wspólnego
dobra. Sublimacja, roztropność, dzielenie się, szacunek, troska, opiekuńczość,
odpowiedzialność – to cechy niezbędne w sytuacji obecnych trudności; wszystkie
wyrażają, choć na różnych poziomach, potrzebę wyrzeczenia się czegoś w imię
wartości wspólnotowych. Te żarliwe rozważania Freudowskie powinny towarzyszyć
nam, gdy rządy i autorytety naukowe proszą nas, byśmy zrezygnowali z części naszej
wolności, na przykład swobody poruszania się i nawiązywania kontaktów z innymi,
w imię wspólnego dobra.
Bion pisze o zdolności negatywnej, cytując fragment listu z 21 grudnia 1817
roku napisanego przez angielskiego poetę Johna Keatsa do braci George’a i Thomasa,
w którym poeta wspomina o tym „jaka cecha umożliwia powstanie Człowieka
Osiągnięć”. Zdolność negatywna „polega na tym, że człowiek może pozostawać w
stanie niepewności, zagadkowości, wątpliwości bez konieczności natychmiastowego
odwoływania się do faktów i uzasadnień” (Bion, 1970/2018, s. 195).
Dzięki zdolności negatywnej można wytrzymywać różnice, zmiany punktów
widzenia, niepewność w procesie poszukiwania najlepszych rozwiązań
zapobiegawczych i terapeutycznych. Dzięki tej zdolności możemy pozostać sobą i
zachować żywe pragnienie rozumienia i uczenia się bez konieczności zapełnienia za
wszelką cenę przestrzeni na myślenie i czucie.
Słowa Keatsa oraz rozważania Biona to zalecenia na temat tego, jak stawić
czoła perypetiom egzystencji, godząc się na jej niepewność i złożoność, unikając
przy tym iluzji, że uda nam się opanować to, co tak naprawdę pozostaje
nieopanowalne. Jeżeli zbyt łatwo sprowadzisz to, co nieznane do znanego,
absurdalne do rozsądnego, ryzykujesz, że staniemy się współwinny oporu
związanego z lękiem i uciekania od takich rozwiązań problemu, które nie nasuwają
się natychmiast.
W Przekształceniach Bion (1965/2015) zwrócił już uwagę na to, że „brakująca
rzecz” (no-thing) wskazuje na te procesy psychiczne, w których można tolerować
granice wiedzy bez wysycania ich pseudonaukową arogancją i bez wymazywania ich
nicością – niczym (nothing) z powodu niezdolności tolerowania brakującej rzeczy
(no-thing).
Bion raz jeszcze wróci do ryzyka, jakim jest pomijanie zdolności negatywnej w
pracy analitycznej:
Jeżeli to prawda, że człowiek, tak jak natura, czuje wstręt do próżni, nie znosi
pustki, to będzie starał się ją wypełnić, znajdując coś, co można ulokować w
przestrzeni jego niewiedzy. Brak tolerancji dla frustracji, niechęć do bycia
ignorantem, niechęć do przestrzeni, która nie jest wypełniona – wszystko to
może pobudzać przedwczesne i niedojrzałe pragnienie wypełnienia przestrzeni.
[…] Innymi słowy, praktykujący analityk musi zdecydować, czy
rozpowszechnia teorię, czy też wypełniacz przestrzeni nieodróżnialny od
paramnezji. […] Pytam o to, czy paramnezje, proste i zrozumiałe odpowiedzi,
które można wykorzystać do wypełnienia przestrzeni naszej niewiedzy, nie
wiodą nas na manowce i nie narażają na ogromne niebezpieczeństwo: czy siła
ludzkiego umysłu dorównuje jego destrukcyjności? (1987/2013, s. 324–326).
W Cogitations Bion zwraca uwagę na znaczenie “zdawania sobie sprawy z
niespójnych elementów oraz zdolności jednostki do tolerowania tej wiedzy” (1991, s.
195).
Refleksje najpierw Freuda, a potem Biona są, jak widzieliśmy, bogate,
głębokie i wciąż użyteczne i dowodzą, że nawet w dzisiejszej sytuacji
rozprzestrzeniania się koronawirusa psychoanaliza może odegrać rolę w rozwoju
etyki społecznej.
Każdy autentyczny postęp stanowi wyzwanie dla naszej zdolności tolerowania
niepewności “prawdy przejściowej” (Horovitz, 2007), jeśli unikamy niecierpliwego
nadawania ostatecznych znaczeń. To małe prawdy, przypominające paplaninę, która
wyraża jakieś pragnienie, ale prawdy, których nie można zignorować, ponieważ
wspierają i promują psychiczne przekształcenia. Można je użytecznie i dogłębnie
eksplorować, o ile nie tracą znaczenia, statusu prawdy będącej etapem w
dochodzeniu do rozwiązania problemów, które z konieczności wymagają czasu i
cierpliwości.
Psychoanalitycy powinni wnosić wkład w ożywianie zdolności myślenia o
lepszej przyszłości i marzenia o niej oraz angażować się w wypracowywanie
trzeźwego osądu rzeczywistości. Winni dążyć do tego, odpowiadająć na przeżywane
przez nas przeczucie katastrofy, końca historii, jaką znaliśmy do tej pory,
kontemplując z uczciwością i szczerością również nieprzyjemne aspekty egzystencji,
dzięki czemu pacjent może przeżywać je z większą refleksyjną świadomością i
wykonywać ciągłą pracę symbolizacji.
Italo Calvino, w końcowej części Niewidzialnych miast wkłada w usta Marco
Polo te słowa:
Piekło żyjących nie jest czymś, co nastanie; jeśli istnieje, jest już tutaj, jest
piekłem, w którym żyjemy na co dzień, które tworzymy przebywając razem.
Są dwa sposoby, aby nie sprawiało ono cierpień. Pierwszy jest nietrudny dla
wielu ludzi: zaakceptować piekło i stać się jego częścią, aż przestanie się je
dostrzegać. Drugi jest ryzykowny i wymaga ciągłej uwagi i ćwiczenia:
odszukać i umieć rozpoznać, kto i co pośród piekła piekłem nie jest, i utrwalić
to, i rozprzestrzenić (1972/2013).
Bibliografia
Bion, W. R. (1965/2015). Przekształcenia. Przeł. D. Golec. Warszawa: Oficyna
Ingenium.
Bion, W. R. (1970/2018). Uwaga i interpretacja. Przeł. D. Golec. Warszawa:
Oficyna Ingenium.
Bion, W. R. (1987/2013). Wzburzenie emocjonalne. W: Seminaria kliniczne i inne
prace. Przeł. D. Golec. Warszawa: Oficyna Ingenium.
Bion, W. R. (1992). Cogitations. Pensieri. Trad. it. Roma: Armando, 1996.
Calvino, I. (1972/2013). Niewidzialne miasta. Przeł. A. Kreisberg. Warszawa: WAB.
Fédida, P. coll. (2007). Umano/Disumano. Trad. it. Roma: Borla, 2009.
Ferruta, A. (2020). Coronavirus: una Sfinge del nostro tempo. Website del Centro
Milanese di Psicoanalisi. https://www.cmp-spiweb.it/coronavirus-una-sfinge-delnostro-tempo.
Freud, S. (1915a/2009). Przemijalność. Przeł. R. Reszke. W: S. Freud, Sztuki
plastyczne i literatura (Dzieła, t. X). Warszawa: Wydawnictwo KR.
Freud, S. (1915c/2007). Aktualne uwagi o wojnie i śmierci. Przeł. R. Reszke. W: S.
Freud, Pisma psychologiczne (Dzieła, t. IV). Warszawa: Wydawnictwo KR.
Freud, S. (1930[1929]/1998). Kultura jako źródło cierpień. Przeł. R. Reszke. W: S.
Freud, Pisma społeczne (Dzieła, t. IV). Warszawa: Wydawnictwo KR.
Galiani, Riccardo (2009). “Introduzione all’edizione italiana”. W: Fédida, (s. 5–24),
op. cit.
Grinberg, L., Grinberg, R. (1975). Identità e cambiamento. Trad. it. Roma: Armando,
1976.
Horovitz, M. (2007). “Transfert et vérité”. W: F. Guignard, Th. Bokanowski, (red.),
Actualité de la pensée de Bion (s. 44–51). Parigi: Editions in Press.
Kaës, R. (2013). “Malessere sociale e malessere individuale: alleati o nemici?”,
Relazione presentata al Seminario AFPP CSMH – AMHPPIA SIPP SPI “Malessere
sociale e malessere individuale: alleati o nemici?”, Centro Psicoanalitico Firenze, 13
aprile. https://www.spi-firenze.it/category/eventi/archivio-relazioni.
Press, J. (2019), “Psychanalyse et crise environnementale”. W: L. Magnenat, (red.),
La crise environnementale sur le divan (s. 261-270) . Parigi: In Press.