Home
Czytelnia
Przynależność i etyka

Przynależność i etyka

Tekst niniejszy został zainspirowany refleksją dotyczącą wyzwań, jakie stawiane
są przed analitykami w sytuacjach katastrofy społecznej lub przemocy społecznej (social
violence). Tego typu sytuacje powodują szczególne zakłócenia postaw moralnych.
Analityk, stawiając czoła tym zniekształceniom – zdominowanym przez dezorientację,
degradację wartości i pomieszanie standardów etycznych – może doświadczać
szczególnego rodzaju dylematów. Analityczne ujęcie musi zostać poszerzone, by
umożliwić interpretację, która uwzględnia kwestie etyczne, ale również konflikty
wewnętrzne.
W niniejszym artykule poruszam kwestie etyczne biorąc pod uwagę zasady i
wartości, które regulują relacje z obiektem, z rodziną i środowiskiem społecznym, ze
szczególnym naciskiem na potrzebę przynależności.
Zaczynam od założenia, że problemy etyczne wynikają z walki przeciwko
irracjonalności w oparciu o nadużycia, naciski i poczucie winy. W tym kontekście
poczucie winy związane jest z moralnym sumieniem/ świadomością i
odpowiedzialnością; ściślej rzecz biorąc – z miłością bliźniego/sąsiedzką (neighborly
love ) i osądami wartościującymi.
Praktyka psychoanalityczna konfrontuje nas z trudnościami nieodłącznie
rozerwalnymi z dyscypliną, która jako jedno z podstawowych zadań stawia sobie
nadawanie sensu irracjonalnemu (the irrational). Ten sens, to wydobyte znaczenie
pomagają różnicować dobro od zła, sprawiedliwe od niesprawiedliwego, piękne od
brzydkiego, co prowadzi do psychicznej organizacji, dzięki której można ustanawiać
nowe kategorie/połączenia. W wyniku naruszania postaw społecznych, płynie
zagrożenie, że nadawanie sensu podświadomemu/irracjonalnemu (the irrational) może
być zniekształcone jako wytłumaczenie lub usprawiedliwianie dla różnego rodzaju
„skorumpowanych” naruszeń.
Psychoanaliza ma swoje własne kryteria lecznicze, które różnią się w zależności
od jednostki i są różne dla każdej społeczności. W związku z tym, psychoanaliza ma też
swoje własne kryteria zdrowia psychicznego, swoje własne definicje zmian
psychicznych, swoje własne metody weryfikacji i prognozowania. Kiedy psychoanaliza
odbywa się w warunkach dyktatorskich lub zdeprawowanych, dyskutowanie tematów
etycznych staje się niezwykle złożone – ponieważ psychoanalityk może być pod
wpływem /i musi przezwyciężać te same wątpliwości i stany zamieszania, które dotykają
całą populację.
W każdym społeczeństwie czynniki etyczne kształtują walkę przeciwko
irracjonalności, zapewniając tym samym impuls w stronę postępu wspólnoty jednostek.
Myślę, że istnieje wyraźna granica między społecznościami, w których zasady etyczne
występują jako przepisy chroniące prawo do życia – nazywam je społeczeństwami
racjonalnymi; a społeczeństwami rządzonymi przez arbitralność i przemoc, prawo
dżungli, w których prawo do życia jest ciągle zagrożone – nazywam je społeczeństwami
nieracjonalnymi.
Zasady, które rządzą normami i wartościami społeczności i jednostek, które w
nich żyją, przynależą do pola etyki normatywnej. Te zasady to nietykalność, autonomia i
godność jednostki. Te zasady formują podstawę ludzkiego prawa do bycia szanowanym
w każdym racjonalnym społeczeństwie. Zasady moralne, które sankcjonują prawo do
życia, poszanowanie określonych wartości obu – społeczeństwa i jednostki, obejmują
zakaz dyskryminacji ze względu na takie czynniki, jak rasa, przekonania religijne;
zapobieganie działaniom wobec jednostki – w sumie zasady, które wynikają z
traktowania podmiotu jako celu samego w sobie, a nie jako środka do celu.
Fundamentalne prawa człowieka definiują idee działań uważane za słuszne. Te
podstawowe zasady są kluczowe w przekształcaniu natury w cywilizację i nabywaniu
sensu przynależności zarówno do społecznych, jak i rodzinnych struktur, szanujących
relację między pokoleniami i między płciami, respektujących sens ciągłości historycznej.
Przestrzeganie prawa w ramach tych złączonych światów zależą bezpośrednio od
prawnych regulacji związanych z kastracją czy tabu kazirodztwa, które są częścią
pierwotnych fantazji. Te fantazje zachowują się jak organizatorzy tego, co nazywam
3
konstrukcjami łączącymi (link structures).
Poszczególne opracowania kompleksu kastracyjnego i pierwotnych fantazji: scena
pierwotna, uwodzenie, kastracja, pozwala na ustrukturyzowanie relacji z obiektem i
konstrukcji łączących, regulują relacje między jednostką a rodziną oraz między jednostką
a społeczeństwem. Przemyślenia te prowadzą do przyjęcia praw, które pieczętują
pragnienie poznania, nadając mu wartość moralną i etyczną; impuls poznawczy zostaje w
ten sposób osadzony w celu poszukiwania prawdy i wiedzy. Poczucie moralności nadaje
legalność pragnieniu i prawu do poznania, otwierając drogę do ponownego poszukiwania
prawdy. Daje ono również prawo do myślenia i do wolności myśli, podkreślając te
aspekty, które z etycznego punktu widzenia przyczyniają się do wzmocnienia poczucia
odpowiedzialności za własne czyny. Poczucie moralności/kręgosłup moralny skutkuje
również uznaniem siebie za „istotę powiązaną/przynależną” (linked being). Jest to
warunek konieczny dla wzajemnego szacunku każdego z członków relacji. Aspekt
moralny przyczynia się do ustanowienia szczególnej grupy wartości w celu ustalenia
tożsamości osobistej. Poszanowanie wolności myśli dla wszystkich tych, którzy znajdują
się w społeczeństwie, wzmacnia poczucie osobistej odpowiedzialności i rozwój sumienia
podmiotu. Podmiot definiuję jako właściciela swojego własnego pragnienia i odbiorcę
pragnienia innego.
Moja hipoteza skłania mnie do myślenia o podmiocie jako tym, który zostaje
umieszczony w relacji/więzi (inserted in a link). Rozróżniam relację obiektu (object
relations) jako funkcję intrapsychiczną, która istnieje w ramach terytorium aparatu
psychicznego, relację intrasubiektywną, i związek/relację/więź (link), relację między
dwoma podmiotami, czyli, innymi słowy – relację intersubiektywną. Definiuję również
relację transsubiektywną: jako relację pomiędzy podmiotem a kontekstem społecznym.
Każdy z tych typów relacji tworzy przestrzeń psychiczną: przestrzeń intrasubiektywną,
przestrzeń intersubiektywną i przestrzeń transsubiektywną.
W definicji związku/relacji/więzi (link) włączam uznanie i szacunek dla drugiego
jako odmiennego od siebie i uważam, że rozwój umysłowy w ramach związku/relacji jest
procesem, który umożliwia większe różnicowanie pomiędzy członkami
związku/relacji/więzi. Zasady moralne zostają ustanawiane wtedy na podstawie istnienia
dynamiki danego związku/danej relacji.
Moim zdaniem psychoanalityczne badanie rozwoju poczucia przynależności
może być punktem wyjścia do zdefiniowania podmiotu w jego kontekście i w odniesieniu
do jego własnego ciała; kontekst i ciało generują związek/więź (link), który/a z kolei
tworzy przestrzeń psychiczną. Uznanie podmiotu za włączony w związek/relację (link)
otwiera możliwość zgłębiania uczucia przynależności; uczucie to ma dwa składniki, z
których jeden odpowiada obowiązkowi, drugi – świadomości możliwości wyboru. Ten
podwójny warunek stwarza rozbieżność: wolność-ograniczenie, któremu przypisuję
podstawową wartość. Kiedy niszczone są najwyższe wartości etyczne, antynomia
zmienia się z wolności-ograniczenia w wolność-niewolnictwo, albo też proponuje się
jakąś fałszywą antynomię, np. wolność-bezpieczeństwo. Odnoszę się później do tej
fałszywej antynomii.
W moim sformułowaniu sens etyczny ma swoje źródło w tym, co nazwałam opcją
wyboru (option to decide) (Puget, 1989), to znaczy w zdolności, z której korzysta
niemowlę, gdy tworzy swoje pierwsze relacje. Można zauważyć, że każde niemowlę
zastrzega sobie prawo do wyboru, w jaki sposób weźmie to, co jest mu oferowane. Ta
możliwość decydowania lub wyboru ma związek z wczesnym wykorzystaniem funkcji
osądzania w jej dwóch aspektach: atrybutywnym i egzystencjalnym, z których wynikają
pierwsze kategorie. Moja hipoteza jest taka, że na podstawie istnienia przynależności do
relacji, podmiot musi od urodzenia i przez całe życie wyróżniać rozbieżność pomiędzy
wolną wolą a pierwotnym ograniczeniem.
Ustanawiając relację, pomocne jest istnienie opcji wyboru, który pozwala
każdemu z członków na podjęcie innej decyzji. Coś jest zawsze wybierane, nawet jeśli
istnieje tendencja do utrzymywania komponentu wyboru jako ostatecznego,
usankcjonowanego nieświadomym porozumieniem pomiędzy dwoma lub więcej
podmiotami. To właśnie ta nieświadoma zgoda, niezmienna część związku, może stać się
przedmiotem powtórzenia, wywołując tym samym objawy, szczególnie w stabilnie
powiązanych systemach, takich jak instytucje w roli rodziny.
5
Podsumowując, pierwotna powściągliwość, związana z wyborem i wolnością,
może stworzyć pierwotną zależność, zarejestrowaną jako szczególny rodzaj
doświadczenia związanego z relacjami: zdominowanego, rządzącego się władczym
instynktem. Zgodnie z tą hipotezą reguły rządzące życiem są agresywne i paradoksalne,
ponieważ walka o bycie, o istnienie, o zajęcie własnego miejsca jest przeciwne
dopuszczeniu dominacji jako sposobu na przynależność, czyli byciem w samym centrum
walki o władzę. Istotne jest tu rozważenie tych czynników, które pomagają danej
społeczności w postępie i tych, które promują jej niszczenie. Linia podziału rysuje się
miedzy dwoma strukturami: tymi, w których dominujące zasady etyczne respektują
prawo do życia w różnych jego znaczeniach, oraz te, w których panuje samowola i
przemoc.
Korzystając z opisu zasad moralnych według Nino (1984) postaram się
wyartykułować je psychoanalitycznie, aby połączyć je z koncepcjami
metapsychologicznymi.
Pierwszą zasadą jest nienaruszalność osób: opiera się ona na założeniu, że każdy
podmiot jest wart godności. Instynkty życia i śmierci krążą wokół tej zasady, która
dotyczy prawa podmiotu do tego, by nie zostać pozbawionym dóbr (życia, nietykalności
fizycznej itp.). Podczas gdy kara jest wymierzana, gdy podmiot popełnia czyny
zabronione, zasada nienaruszalności nie jest łamana poprzez wyznaczenie limitów, które
mogą być nałożone, jeśli przynosi to korzyść wszystkim osobom.
Szacunek dla życia drugiego człowieka jest trudną postawą we współczesnym
społeczeństwie, w którym zawsze są obywatele, którzy wydają się mieć więcej praw niż
reszta. Warunek ten wywodzi się z tradycji, istniejącej już wśród Greków, którzy uważali
niewolników za nieludzkich. „Wszyscy jesteśmy równi, ale niektórzy są równiejsi od
innych”. Zakładam, że ta zasada opiera się na pierwotnej fantazji kastracji.
Zdolność ego do identyfikowania się z innym opiera się na jego zdolności do
tworzenia przestrzeni mentalnych z granicą, która rozpoznaje drugiego i jego terytorium.
Kiedy szacunek dla woli drugiej osoby zostaje przekształcony w zasadę regulacyjną,
zakłada się, że podmiot ten przezwycięży naturalną tendencję do dominacji. Opisany
przez Aulagniera (1979) nadmiar władzy używany w sposób autorytarny, jak również
nadmiar przemocy w jej różnych przejawach prowadzą do wyobcowania
indywidualności i załamania psychicznego. Przemoc prowadzi do umysłu bez
prywatności dla jednostki i do zniesienia wolności jednostki, tak aby przynosić korzyści
nielicznym.
W społeczeństwie totalitarnym zasada nienaruszalności osób nie jest
przestrzegana, a zatem nie ma możliwości demokratycznego funkcjonowania. Zasada ta
może być naruszona w wielu okolicznościach życia społecznego lub instytucjonalnego.
Naruszenie tej zasady w sytuacjach dyktatorskich lub korupcyjnych skutkuje
różnymi rodzajami przestępstw, w tym przestępstwami gospodarczymi i
instytucjonalnymi oraz do pewnego stopnia wzrostem przestępczości. Uważam za
paradygmatyczne działanie oprawców, którzy pozbawiają swoje ofiary integralności
cielesnej i wykorzystują wszystkie otwory ciała lub tworzą nowe, tak jakby niszczyli
ciało erogenne i budowali ciało thanatyczne.
Lekceważenie zasady nienaruszalności w strukturze rodziny powoduje powstanie
organizacji opartej na przewrotnym (lekceważenie tabu) lub psychotycznym
funkcjonowaniu, gdy zanika szacunek dla prywatności lub tożsamości drugiej osoby.
Przykładem tego są postaci rodzicielskie, które mieszają się w życie swoich dzieci,
zajmując całą przestrzeń psychiczną drugiej osoby i nie szanując tabu niezbędnego w
kształtowaniu rodziny.
Drugą zasadą jest autonomia; wyznacza ona granice naszych własnych działań
jako funkcji drugiego człowieka i wymaga poszanowania indywidualnych preferencji,
wyborów i ideałów. Zasada ta wiąże się z ustaleniem powiązań między powodami i
konsekwencjami. Ponadto nakazuje ona pewne działania lub plany życiowe z powodu
wpływu, jaki mają one na osobisty charakter moralny, jak i na charakter innych.
Trzecia zasada to zasada godności: nakazuje ona, aby ludzie byli traktowani
zgodnie z ich decyzjami, intencjami lub wyrazami zgody, co ma różne cechy w ramach
struktury wewnętrznej i struktury społecznej. Zasada ta wynika z niezgodności z prawem
7
różnicowania na podstawie czynników zewnętrznych w stosunku do woli jednostki, a
także na podstawie przekonań, opinii i decyzji. Jak stwierdza Nino (s. 174), „Szacunek
dla woli nie jest tym samym, co zaspokajanie pragnienia. W każdym razie jest to
pozwolenie jednostce na ponoszenie odpowiedzialności za konsekwencje jej decyzji”.
Szanowanie innego podmiotu, innego od siebie samego, wymaga rezygnacji z
pierwszeństwa pożądania i daje dostęp do wzajemnych powiązań między podmiotami.
Brak dyskryminacji i wynikające z tego niszczenie autonomii i tworzenie
niesymetrycznych powiązań daje jednemu z członków powiązania możliwość
decydowania za innych, przekształcając ich w bezbronne podmioty pozbawione praw.
Sytuacja ta stanowi atak na indywidualność i przejęcie osobistych przekonań.
W ramach podstawowego elementu, w dynamicznej równowadze pojawia się
antynomia ograniczenie-wolność.
Pierwotna fantazja o uwodzeniu wspiera tę zasadę. Jak opisała to Laplanche
(1987), pierwotne uwodzenie utrzymuje dwa bieguny uwodzicielskie w delikatnej
równowadze, utrzymywanej przez pewną enigmatyczną zagadkę, która nie zostanie
ujawniona, a mimo to stanowi impuls dla pragnienia poznania. Kiedy przestrzeń
pomiędzy uwodzicielem a uwodzicielem zostaje wyeliminowana, działanie uwodziciela
niszczy drugi. Antynomia aktywno-pasywna ma miejsce tylko wtedy, gdy oboje
partnerzy zachowują niezbędny dystans i poczucie rozróżnienia. Reżim totalitarny
wykorzystuje jako jeden ze swoich instrumentów likwidację zdolności do podejmowania
decyzji przez członków wspólnoty. W takiej sytuacji niektórzy członkowie wspólnoty
wyłaniają się jako orędownicy, narzucając posłuszeństwo rodzaju superego
podtrzymywane przez irracjonalną udrękę i nadmiar pseudomoralności.
W odniesieniu do zasady godności innym prawem człowieka jest poszanowanie
swoich przekonań i decyzji. W obrębie rodziny utrata tej zasady regulacyjnej powoduje,
że rodziny są zależne tylko od jednego z jej członków, często od fallicznej matki lub
despotycznego ojca.
W strukturze rodziny tolerancja poznawania i bycia świadomym jest związana z
rozwojem funkcji poznawczych. Tolerancja ta jest próbą wyjaśnienia nieznanych i
niewiadomych obszarów, które odnoszą się do struktury rodziny. tolerancji jest próbą
wyjaśnienia nieznanych i nieznanych obszarów, które odnoszą się do struktury rodziny.
Nieznane związane jest z istnieniem fantazji dotyczących sceny pierwotnej, wnętrza ciała
matki i przyjemności partnera seksualnego.
Money-Kyrle (1955) zaproponował klasyfikację jednostek zgodnie z ich postawą
w zakresie etyki. Opisuje on ludzi zdominowanych przez agresję skierowaną przeciwko
kozłom ofiarnym, podczas gdy oni sami żyją w stanie deprawacji moralnej. Sumienie i
związane z nim poczucie winy są zaprzeczane i wykorzystywane jedynie w sposób
„jakby”. Uznając się za nadprzyrodzonych, są oni faktycznie hipomanami. Oni
zaprzeczają winie i uważają tych, którzy mają takie poczucie winy za hipokrytów i
słabych. Ich działania są bezpośrednio związane z perwersyjnym funkcjonowaniem. Są
bardzo „surowi” i uważają się za cnotliwych, żyją w stanie moralnego oburzenia
skierowanego ku swoim ofiarom. Potępiają oni dobro innych dla własnej korzyści;
przywłaszczają sobie prawo do wykonywania pewnych czynności przeciwko tym,
których nie uważają za godnych szacunku. Są zdyscyplinowani, twardzi, autorytarni i
konwencjonalni. Kiedy te cechy pojawiają się u ludzi sprawujących władzę, etyka
osobista przekształca się w reguły społeczne. Myślę, że warto odróżnić winę od
odpowiedzialności. Odpowiedzialność odnosi się do moralnego obowiązku bycia
odpowiedzialnym za to, co zostało zrobione sobie lub innym, podczas gdy wina oznacza
uznanie szkody wyrządzonej innym i zadośćuczynienie.
Kiedy jakiś kraj cierpi z powodu ludobójstwa lub warunków skrajnej przemocy,
jak w Argentynie, często mówi się, że „wszyscy jesteśmy winni”. Idea ta jest kolejną
formą wypaczenia moralnego, produktem pomieszania i braku rozróżnienia między
odpowiedzialnością indywidualną i społeczną.
Pojęcie odpowiedzialności niesie ze sobą domyślną możliwość identyfikacji z
poszkodowanymi, prowadząc do pewnego rodzaju solidarności, która nie opiera się na
poczuciu winy. Ponieważ odnosi się to do kontekstu społecznego, pojęcia solidarności
9
nie ma w teorii psychoanalitycznej. Sugerowałbym, że jest możliwe, aby solidarność
mogła być wynikiem tego, co ja nazywam braterskim przekazem. To przeniesienie ma
dwa możliwe źródła.
Jedno rządzi się zazdrością i rywalizacją o posiadanie miłości rodzicielskiej i o
zastępowanie pozostałych konkurentów. Drugim jest braterskie zjednoczenie jako
reprodukcja pierwotnej sceny zachodzącej między dwoma rodzeństwami. Ból
wykluczenia jest rekompensowany przez wykluczenie innych z braterskiej wspólnoty.
Solidarność wywodzi się z tego drugiego przebiegu braterskiej przemiany.
Argentyna cierpiała na skutek terroryzmu przez wiele lat, a czas ten
charakteryzował się przemocą i utratą praw człowieka. W konsekwencji obecnie (1990)
w wyniku utraty wartości moralnych, które strukturyzują racjonalne społeczeństwo,
odczuwamy wiele niepokoju i niepewności. Jednym z powracających tematów jest
problem dążenia do samodzielnego stanowienia prawa, przejęcie prawa, które w
rzeczywistości należy do Państwa.
Do paradygmatycznych przypadków, które są szeroko omawiane przez ludzi,
należy przypadek inżyniera, który postrzelił śmiertelnie dwóch złodziei, którzy próbowali
ukraść odtwarzacz z jego samochodu. Został osądzony i uniewinniony. Był też kapitan
policji, którego wezwano, by zaprowadził porządek w pewnym mieście o wysokiej
przestępczości. Kapitan zaprowadził porządek – przy użyciu tortur.
Ludzie podzielili się w opiniach na temat tych przypadków, co jest dziedzictwem
dyktatury, pokazującym, jak trwały jest system etyczny w strukturze dyktatorskiej, w
której nic nie wspiera wartości moralnych.
Warto jest zwrócić uwagę na te przypadki ze względu na ich fałszywą antynomię:
bezpieczeństwo-wolność, opisaną przez sędziego Virgolini’ego (1990) w artykule w
jednej z gazet następująco:
W jaki sposób, czy w jakich granicach musi być zahamowana
przestępczość, jeśli cel osiągnięcia bezpieczeństwa musi być
osiągany za cenę torturowania obywateli? [Dalej pisze:] Nawet
jeśli odpowiedź jest oczywista, gdy myśli się o niej z punktu
widzenia zasad moralnych, szeroko pojęta opinia publiczna
usprawiedliwia tortury, gdy osobami torturowanymi są
kryminaliści, jakby ludzie ci nie byli obywatelami i utrzymuje,
że cel chronienia uczciwych ludzi czyni metody, które byłyby
odrażające, gdyby stosowano je wobec nas, obecnie
akceptowalnymi …. Problemem jest legitymizacja. Czy to, co
robimy, jest dobre, etyczne, społecznie akceptowalne, moralne i
sprawiedliwe? Czy słusznym jest w tym przypadku
przesłuchiwanie podejrzanych przy użyciu metod, które
degradują moralnie tych, którzy je stosują, jak również Państwo
i społeczeństwo, które się na to zgadza? … Czy funkcje prawne
Państwa mogą być realizowane nielegalnymi metodami?
Poczucie władzy wywodzące się bezpośrednio z początkowego ograniczenia, jest
wspierane instynktem panowania. Narzucanie swojej władzy innym jest ukazywane jako
walka o zachowanie własnego terytorium, jak gdyby tylko w ten sposób można było nie
utracić więzi z innym: zaanektować czyjeś terytorium i narzucić mu ograniczenia. Gdy
władza jest używana do potwierdzenia czyjejś potencji i do narzucenia innym własnego
systemu wartości, system może ewoluować w kierunku autorytaryzmu.
Uświadomienie sobie, że jest się podmiotem w sieci powiązań a nie podmiotem
osobnym stanowi narcystyczną ranę, którą podmiot próbuje uleczyć fałszywymi,
indywidualistycznymi poglądami. Akceptacja pierwotnej zależności jest konsekwencją
uświadomienia sobie pierwotnej bezradności. Podczas gdy pierwotna zależność nie
zapobiega progresywnej dywersyfikacji i złożoności powiązań, jej nadmiar ogranicza
autonomię jednostki i odbiera decyzyjność. Na polu społecznym, tyrania prowadzi do
alienacji poprzez blokowanie decyzyjności.
Efektem prymitywnej tyranii, gdy jest w ten sposób wdrażana, jest walka o
władzę, w której atakowana jest moralna zasada nienaruszalności. Jak już zostało
powiedziane, zasada ta zakazuje wymuszania na podmiocie poświęceń i ograniczeń
wbrew woli podmiotu, takich które nie przynoszą jemy samemu korzyści. Walka o
władzę prowadzi każdego członka sieci powiązań do zmiany nieznanego innego w
11
poznanego, czasami anulując wszystko, co może być inne lub konfliktowe. Jest to walka
pomiędzy dwoma Majestatami, dzieckiem i rodzicami, o przestrzeń rodzinną i o
zawłaszczenie przez większość w przestrzeni międzypodmiotowej, tego, co się myśli,
mówi czy robi, bez możliwości kwestionowania. W stopniu, w jakim społeczeństwo
polega na nowo narodzonym by kontynuować swoje istnienie, nowo narodzony może
być zmuszany do przyjęcia konteksty kulturowego o masywnej formie, ale nieuchronnie
nowo przybyłemu nie będzie wolno kreować zmian społecznych.
W ramach kontekstu instytucjonalnego społeczeństwa autorytarnego można
zaobserwować aktywację modeli identyfikacyjnych, którymi rządzą siły hamujące
rozwój psychiczny. Przeważają heroiczne identyfikacje o typie mesjanistycznym.
Tęsknota za przynależnością może prowadzić podmiot do wyboru najbardziej
prymitywnych mechanizmów unikania bólu. Struktura społeczna kreuje marginesowość,
by odizolować te podmioty, które nie idą za modelami identyfikacyjnymi uznanymi
przez większość. Jest to pogwałcenie zasady nienaruszalności.
Chcę wspomnieć o pojęciu wolności i co za tym idzie, za wolnością myślenia.
Wolność ta może być ograniczona w kontekstach społecznych, w których zachodzą
traumatyczne zdarzenia, które są niemożliwe do zmetabolizowania.
Jako psychoanalitycy mamy szansę obserwować konsekwencje takiej społecznej
ingerencji w wolność myśli bezpośrednio w naszej praktyce klinicznej, gdzie różne
formy powtarzalnego, stereotypowego myślenia, dezawuacji, czy zaprzeczenia zastępują
rozwój psychiczny i kreatywne myślenie.
W poprzednim artykule (Puget i Wender, 1982) opisałam problemy, jakie kreuje
nadmiar informacji w polu przeniesienia-przeciwprzeniesienia. Wprowadziliśmy pojęcie
„nakładające się światy”, dla opisu zjawiska, którego nie konteneruje
przeciwprzeniesienie, takiego, w którym pacjent daje analitykowi pewnego rodzaju dane,
które są zarówno częścią codziennego życia pacjenta jak i analityka, doprowadzając go
do porzucenia postawy mentalnej, w której pełni funkcję analityczną, przechodząc do
postawy, w której używa się codziennego języka. Może to mieć miejsce, gdy faktyczna
rzeczywistość wynikająca z jakichś instytucjonalnych czy społecznych kryzysów
wchodzi do gabinetu analityka bez dania mu wystarczająco dużo czasu na własne
przepracowanie. Ten nadmiar informacji jest przekształcany w sytuację
mikrotraumatyczną i powoduje narcystyczne wycofanie się analityka, który porzuca
pacjenta na dłużej lub krócej.
Wysoce prawdopodobne jest, że gdy w skojarzeniach pacjenta pojawia się
znacząca treść charakterystyczna dla dyskusji społecznej, analityk może zostać
powstrzymany przed wniesieniem interpretacji, a zatem przed rozpoznaniem
nieświadomych komponentów, na tyle na ile przynależność do danego kontekstu lub
kultury opiera się na cichej umowie pomiędzy podmiotem a społeczeństwem jako
całością. Pacjent i analityk bezwiednie zgodzą się, by nie analizować, to znaczy nie
wstrząsać podstawami społecznej identyfikacji wspólnej dla nich obu i w ten sposób
popełnią etyczne wykroczenie.
Gdy praktyka psychoanalityczna ma miejsce w sytuacji katastrofy społecznej
(Puget, 1988), tak jak wtedy, gdy przeważa terroryzm, konieczne jest uświadomienie
sobie powiązań, na jakie jesteśmy narażeni, powiązań, które mogą prowadzić nas do
zaakceptowania fałszywych wartości etycznych. Dzieje się tak też w sytuacjach
rozruchów społecznych, takich jak ostatnio w Argentynie, w kraju cierpiącym z powodu
kryzysu socjoekonomicznego oraz kryzysu wartości odziedziczonego po wcześniejszych
czasach.
Doświadczenie praktykowania psychoanalizy w warunkach terroryzmu i
dyktatury zaprowadziło mnie do poszerzenia pola moich wcześniejszych badań.
Sformułowałam nowe hipotezy, które mogą rzucić światło na identyfikacje, które
wspierają uczucie społecznej przynależności. Myślę, że uczucie społecznej
przynależności powiązane jest z poczuciem społeczno-kulturowej ciągłości, która zależy
od pamięci kolektywnej. Ta linia myślenia wskazuje na możliwość, że przekaz
perwersyjnych struktur w ramach struktury dyktatorskiej wspierany jest przerwami w
pamięci (Enriquez, 1987; Granjon, 1987, 1989). Gdy korupcja jest częścią codziennego
życia kraju, kształtuje ona etykę jednostki i jest inkorporowana jako cecha tożsamości
narodowej, której bardzo trudno jest być świadomym.
Nieco empirycznej treści dodadzą tym koncepcjom dwa przykłady, jeden od
osoby w analizie, a drugi z grupowej psychoterapii psychoanalitycznej. W obu
13
przypadkach zajmuję się losami społecznych i rodzinnych zobowiązań podmiotu, losami
przeniesienia-przeciwprzeniesienia, trudnościami w sprawowaniu funkcji
interpretacyjnej w sytuacji, gdy gabinet jest zaatakowany zjawiskiem „nakładających się
światów”.
Pacjent mówi na sesji, że miał szczęście, gdy wracał z podróży. Udało mu się
dzięki umiarkowanej łapówce przenieść przez odprawę celną urządzenie, które nie było
dostępne w Argentynie. Czuł dużą radość i uczucie triumfu, że udało my się coś tak
trudnego, a poza tym, że stał się posiadaczem wartościowego gadżetu.
Przypomniała mi się metafora o urzędniku celnym użyta przez Freuda (1915, s.
153) do wyjaśnienia mechanizmu obronnego takiego jak wyparcie i wzięłam pod uwagę
przyjęcie wersji pacjenta oraz zaproponowanie interpretacji w kategoriach jego
umiejętności i ryzyka, na jakie wystawia go jego sukces w leczeniu. Pomyślałam jednak,
że byłoby bardziej użyteczne rozważyć włączenie paktu korumpujący-korumpowany i
zmiany w wartościach społecznych. Przeniesienie czegoś nielegalnie przez odprawę
celną posługując się zniekształceniem wartości etycznych podzielanych w
społeczeństwie spowodowało, że doświadczał aktu korupcji jako osiągnięcia; jego
potrzeba przyznania, że przynależy do grupy społecznej sprawiła, że przypisał niezwykłą
wartość modnemu gadżetowi. Rozumiałam, że nie będzie łatwo zrobić taką interpretację,
gdyż podniesienie aspektu etycznego i aspektu nieświadomych transsubiektywnych
układów może wywołać silny lęk paranoidalny.
Przyjrzałam się moim uczuciom przeciwprzeniesieniowym. Czułam pewien
dyskomfort w związku z opowieścią pacjenta, jak również z moją trudnością w
sformułowaniu interpretacji. Zrozumiałam, że moja trudność wynikała z braku teorii, a
nie z jakiejś nieadekwatności materiału. Zapytałam siebie, jak interpretować etyczne
„przewinienie” i silną potrzebę przynależności u pacjenta, nie stając się moralizatorką i
nie generując w nim poczucia winy. Zadałam sobie też pytanie, czy możliwe jest, bym,
jako analityczka, stała świadkiem współwinnym przestępstwa poprzez nienazwanie go
po imieniu. Zdałam sobie sprawę, że gdyby pacjent powiedział mi o perwersji
seksualnej, nie miałabym żadnej trudności ze zrozumieniem i zinterpretowaniem jej.
Zarówno dla analityka jak i pacjenta wyłaniały się konflikty pochodzące z dwóch
przestrzeni, intersubiektywnej i transsubiektywnej.
Nieetyczny akt, jakiejkolwiek natury, jeśli jest zaakceptowany przez
społeczeństwo, wydaje się tracić swoje kryminalne cechy i jest przekształcany w fetysz
wspierany dezawuacją.
Jednym ze sposobów podejścia do tego zjawiska intepretacyjnie jest wykrycie
modeli identyfikacyjnych wspierających konkretną postawę. Gdy modelami jest ogólnie
społeczeństwo, zapewniają one uczucie przynależenia. Pacjent, który identyfikuje się w
ten sposób, często przechodzi od identyfikowania się do bycia identyfikowanym.
Mój pacjent skorumpował celnika, przekształcając go tak, by osiągnąć cel.
Zrównał posiadanie gadżetu z potencją i dobrym samopoczuciem. Opierając na tych
rozważaniach, zdecydowałam się użyć słowa „łapówka” i odnieść się do jako do nawyku
zinkorporowanego jako norma społeczna. Moją intencją było, by spowodować zmianę,
by nadać fragmentowi tego zdarzenia znaczenie. Ale pacjent przerwał mi obcesowo i
powiedział: „Niech mi pani nie zawraca głowy i nie mówi mi, że pani nigdy czegoś
takiego nie zrobiła, wszyscy to robią, to nie jest istotne. Jak się tak nie robi, jest się
pomijanym i gra się rolę idioty. Nie powie mi pani, że nigdy pani tak nie robi, czy nie
zrobiła.”
Silna reakcja paranoidalna pacjenta sprawiła, że pomyślałam, że dotykam
irracjonalnego aspektu jego uczucia przynależenia. Poza tym, bezpośrednie odniesienie
do mnie jako realnej osoby sugerowało, że nadchodzi psychotyczne przeniesienie.
Analityk wydaje się być w analitycznym dialogu realnym podmiotem, gdy pacjent traci
zdolność do rozpoznawania settingu analitycznego. „Jak gdyby” staje się „tym”.
Po tej interpretacji pacjent przypomniał sobie, że nigdy nie umiał przekazać
synom pewnych jasno określonych wartości. Jego synowie zwracali się do niego tak
samo prowokująco, jak on do mnie. Zinterpretowałam to, a on natychmiast potwierdził to
podobieństwo.
Jeden z jego synów został niedawno zaatakowany na ulicy. Nie chciał pójść na
policję, bo uważał, że wszyscy policjanci są przerażający i skorumpowani; nie wiedział,
czy policja by go obroniła czy zaatakowała. Pacjent skojarzył się fakt, że gazety zaczęły
15
publikować zarzuty wobec policjantów, którzy zostali oskarżeni o udział w kryminalnym
gangu. Pacjent powiedział, że wcześniej, w czasach dyktatury, unikał rozmów z synami
na te tematy, ale teraz chwalił się przed nimi swoim sukcesem w przeniesieniu tego
gadżetu przez odprawę celną.
Pacjent zrozumiał też, że łatwiej mu było rozmawiać w domu o seksualności niż
o polityce: przemieścił tabu z pierwszego na drugie.
W kontekście rodzinnym nie mówić było równoznaczne z ochranianiem
członków rodziny przez kontekstem społecznym. Ale nie mówić o kontekście
społecznym oznaczało również bronić dostępu do informacji i przyłączać się do sloganu
z czasów dyktatury: „Milczenie to zdrowie”. Kontekst dyktatury żądał sprawienia, by
społeczeństwo nie miało żadnej własnej ideologii. Ideologiczna różnorodność była
zagrażająca.
Pacjent, członek społeczeństwa, był posłuszny represyjnym normom, a teraz się
buntował, wprowadzając korupcję jako wartość. Nie wiedział, jaką przyjąć postawę jako
ojciec.
Pacjent kontynuował: jego syn powiedział mu, że jeśli znów zostanie
zaatakowany, będzie musiał sam się obronić, gdyż nie może prosić nikogo o pomoc.
Chciał, by ojciec kupił mu broń. (To zdarzenie miało miejsce, gdy szeroko rozeszły się
wspomniane wcześniej wieści o inżynierze.) Mieć broń i zabijać, biorąc prawo we
własne ręce, stało się tematem związanym z dziedzictwem bezkarności, która przeważała
w czasach dyktatury, a aktualnie została wzmocniona przez stanowisko Sądu wobec
inżyniera. Próba syna, by wziąć prawo we własne ręce, była potępieniem rodzinnej
uległości, pokazywała pomieszanie wartości, a na poziomie przeniesieniowym, wyrażała
strach pacjenta przed wzięciem prawa we własne ręce, jeśli analityczka nie pomoże mu
rozwiązać tę zapętloną sytuację. Dostęp do tego problemu został otwarty poprzez
cierpienie pacjenta spowodowanemu jego niezdolnością do rozmawiania z synami i
poprzez zakwestionowanie pewnych wartości.
Bolesnym jest dla ego uświadomienie sobie identyfikacji z tak skorumpowanym
modelem etycznym, że może prowadzić do zabijania. Znaczenie zachowań społecznych
w transubiektywnej przestrzeni niekoniecznie ma swój ekwiwalent w dwóch
pozostałych. Nie wszystko można przenieść z jednej przestrzeni do drugiej. Aktywują się
kwestie dotyczące różnych modalności przynależności, a źródła konfliktu należy szukać
pomiędzy różnymi komponentami serii komplementarnych. Tożsamość właściwa
przynależności do transubiektywnego świata i tożsamość właściwa strukturze rodzinnej
są często w konflikcie, tak samo jak tożsamość właściwa strukturze schematu cielesnego
i świata obiektywnego. Konflikty te mogą albo być podstawą progresu pacjenta dzięki
aktywnemu stałemu podważaniu myślenia, albo mogą być zaprzeczone.
W takim przypadku, biorąc pod uwagę wszystkie czynniki, wykroczenie
pacjenta, jego trudność w przyjmowaniu roli ojca, identyfikacja syna zarówno z ojcem,
jak i ze społeczeństwem (inżynierem) w czasie, gdy troska o synów zabraniała mu
rozmawiać z nimi na tematy ideologiczne, dokonałam wyboru sposobu interpretowania.
Zdecydowałam się wspomnieć pacjentowi o niektórych trudnościach pokazanych w
materiale i uświadomić mu głęboki dyskomfort, który pojawił się, gdy powiedziałam o
jego korupcyjnym zachowaniu i kryzysie wartości, w którym bym zanurzony.
Skojarzenia, które pojawiły się potem były związane ze stawaniem się
świadomym jego wysiłków, by przynależeć do specyficznej instytucji, gdzie ważnym
było bycie rozpoznawalnym, nieważne w jaki sposób. Wysiłki te zostały skojarzone z
identyfikacją z jego własnym ojcem widzianym jako outsider, nigdzie nie przynależący,
który pomimo to uratował go przed śmiercią w obozie koncentracyjnym, gdyż potrafił
zwieść Nazistów.
Mój przykład z analitycznej sesji grupowej pochodzi z 1990, gdy we Włoszech
miały miejsce Mistrzostwa Świata w Piłce Nożnej. Argentyna grała z Włochami w
półfinałach w atmosferze silnego napięcia na trybunach. Gdy grano mecz, miasto było
opustoszałe. Niektórzy pacjenci opuścili sesję, inni przyszli w stanie wielkiego
emocjonalnego wzburzenia, jeszcze inni próbowali ignorować zdarzenie.
Ktoś z grupy wspomniał, że oglądał transmisję meczu. Członkowie szybko zdali
sobie sprawę, że uczynili uniwersalnym emocjonalny stan jednostki spowodowany przez
mecz. W ten sposób mogli czuć, że przynależą do całości. Członkowie grupy wyrażali
różne stany emocjonalne. Niektórzy radość, inni lęk i nieznośne napięcie, gdy wydawało
17
się, że Argentyna wygra. Ktoś inny nadal był zdenerwowany i rozładował irytację na
korek na ulicach; inny członek był, że miasto stanęło, co wydaje się luksusem w czasach
wielkiego kryzysu społeczno-ekonomicznego. Było jasne, że mistrzostwa były używane
politycznie do rozproszenia stanu społecznego kryzysu, albo przynajmniej zredukowania
jego wpływu. (Przyznaję, że społecznie piłka nożna ma inne znaczenia pozostające poza
obszarem tego artykułu.) W każdym przypadku, spajającego elementu dostarczała
identyfikacja z idolem, zespołem, a szczególnie z zawodnikami, którym członkowie
grupy przypisywali szansę na wygranie.
Niektórzy pacjenci wydawali się czuć, że kontekst społeczny wkraczał w ich
prywatną przestrzeń psychiczną, podczas gdy inni czuli się wsparci poczuciem sukcesu,
który umacniał ich przynależność do całości. Jeden pacjent czuł narastający lęk
kastracyjny objawiający się nieznośnym cierpieniem związanym z przegraną. Tak
ustanowiona dynamika związana była z wygraną-przegraną, zaprzeczeniem-potępieniem,
generalizowaniem zdarzenia-rozpoznaniem jego realnych wymiarów. Presja społeczna
mogła być doświadczana jako zakłócająca indywidualność.
Pamiętam inną sytuację spowodowaną przez Mistrzostwa Świata w Piłce Nożnej
w 1978, które odbywały się w Argentynie w czasach dyktatury. Wszyscy pacjenci
opuścili sesję i nie chcieli za nią zapłacić, gdyż, jak powiedzieli, wszyscy byli na tej
samej łodzi i myślenie stało się niemożliwe. W 1990 r. pacjenci byli w stanie myśleć i
omawiać różne punkty widzenia.
W kontekście sesji grupowej, analityczka interpretowała różne modalności
przynależenia. Niektóre z nich były doświadczane jak okaleczenie. Pomimo to, grupa
widziała w analityczce kogoś, kto nie oglądał meczu i kto na pewno nie krzyczałby,
gdyby padł gol. Prawdopodobnie próbowali w ten sposób stworzyć przestrzeń chronioną
przed społecznym zjawiskiem doświadczanym jako inwazyjne. Być może odzwierciedla
to niemożliwość zaakceptowania analityczki jako przynależącej do tego samego
kontekstu społecznego i konieczność stworzenia miejsca obserwatora.
Winieta kliniczna może być rozumiana jako rzeczywista sytuacja, której nie
można zignorować bez specyficznych psychicznych reorganizacji. Zaakceptować,
podzielać i internalizować rzeczywistość w grupie wymusza podzielanie brutalnej siły,
radości, mściwej radości, idoli jako ideałów przypisanych idealnemu ego i ideałom
przypisanym ideałowi ego. Uwarunkowania te mogłyby prowadzić do wyrzeczenia się
myślenia. Wycofanie się z rzeczywistości mogłoby prowadzić do ukrycia się w
zredukowanym prywatnym świecie, w którym niemożliwym jest osiągnąć poczucie
społecznej przynależności.
Percepcja tego, co jest ukryte pod powszechną radością i lękiem doprowadziła do
zastanowienia się nad sesją psychoanalityczną jako nad miejscem dyskryminacji jak
również schronienia dla indywidualności. To, co zostało usunięte w czasie mistrzostw
piłkarskich to możliwość wyboru, choć była ona możliwa do odzyskania później poprzez
pracę analityczną.
Doświadczanie tych samych emocji, co pacjenci, wymaga czasami od analityka
podjęcia wysiłku odłączenia się, by móc utrzymać setting. Setting ten pozwala
analitykowi być nie tylko postacią w powtarzaniu ale też postacią w kreacji. Analityk
zapewnia, że będzie tylko zjawą na poziomie wyobrażeń, gdyż istnienie na poziomie
rzeczywistości z całą pewnością zapobiegnie zmianie psychicznej. „Jak gdyby” czyni
analizę możliwą, ale jest to element zgodnie z którym, biorąc pod uwagę ten sam wektor,
nie ma dwóch takich samych doświadczeń, są tylko podobne. Powtarzanie bez zmiany
jest niczym więcej niż teoretycznym terminem, filarem naszej teorii. Powtarzanie wraz z
wektorem czasu w trybie „jak gdyby” jest naszym empirycznym narzędziem.
Próbowałam podjąć temat etyki, mówiąc o pojęciach, które odnoszą się do
świadomej i nieświadomej potrzeby podmiotu, by przynależeć. Opisałam losy naszej
pracy jako analityków w społeczeństwach, w których szerzą się autorytaryzm i korupcja.
przełożyły: Justyna Pawłowska, Melisa Maras
artykuł w wersji anglojęzycznej wraz z przypisami dostępny w zasobach PEP

Janine Puget, M.D.

Przejdź do treści