Home
Czytelnia
O obcowaniu z traumą

O obcowaniu z traumą

Drodzy Państwo, Koleżanki i Koledzy,
Na prośbę Pani Małgorzaty Chojnowskiej Prezesa Polskiego Towarzystwa
Psychoterapii Psychoanalitycznej zebrałam kilka uwag na temat przeżywania
sytuacji traumatycznych, które mam nadzieję, mogą być pomocne w
rozumieniu i metabolizowaniu doświadczeń z jakimi obecnie się wszyscy
mierzymy.
Trauma jest doświadczeniem w którym dominuje bezradność. Poczucie,
że nie mamy wpływu ani na to, co się nam przydarza aktualnie ani na to, co
może się wydarzyć w przyszłości. Jeśli tego typu doświadczenia kumulują się lub
przedłużają w czasie, to może doprowadzić do dekompensacji funkcjonowania
w której człowiek przestaje dostrzegać swoją sprawczość i przeżywać siebie
samego jako mającego wpływ na własne życie.
Warto jednak rozważyć kwestię, kiedy naprawdę doświadczamy
przeżycia traumatycznego?
Definicji doświadczeń traumatycznych jest wiele, choć może się
wydawać, że żadna nie jest wyczerpująca. Trauma jest opisywana jako
przeżycie, które konfrontuje człowieka z bezradnością, wywołuje gwałtowny
szok, skutkuje rodzajem doznanej rany i wywiera wpływ na dotychczasową
strukturę psychiczną. Ale przecież traumatycznym przeżyciem może być także
naruszenie materii relacji międzyludzkich, takie jak odrzucenie, osamotnienie,
czy problem utraty pracy lub środków do życia.
Kolega z Instytutu Psychoterapii Zintegrowanej w Monachium, dr Alfred
Walter podał inną definicję przeżycia traumatycznego: możemy o nim mówić,
gdy nasze, dotychczas skuteczne mechanizmy radzenia sobie, okazują się
niewydolne, załamują się. Oznacza to, że nadużywamy pojęcia „trauma”. Jeśli
więc doświadczamy trudnych przeżyć, ale możemy mieć wpływ na istniejącą
sytuację, to wedle tej definicji nie powinniśmy ich nazywać „traumami”, tylko
raczej trudnymi, obciążającym przeżyciami.
W aktualnej sytuacji doświadczamy rzeczywistości w której „wróg” jest
niewidzialny, w związku z tym może znajdować się wszędzie. Teoretycznie
każdy z nas może stanowić zagrożenie dla innych. Nie zawsze wiadomo jak się
chronić i czy ochrona jest wystarczająca. Myślę, że część społeczeństwa
przeżywa aktualną epidemię jako doświadczenie traumatyczne w pełni tego
słowa znaczenia – mam tu na myśli przede wszystkim osoby pracujące na
„pierwszej linii frontu” jak służby medyczne, policję, i wszystkich tych, którzy
aby wypełniać swoje obowiązki zawodowe nie mogą pozwolić sobie na komfort
pozostania w domu i są zmuszeni narażać własne zdrowie i życie.
Zanim jednak uznamy rzeczywistość za traumatyczną, warto zadać sobie
pytanie, czy istotnie nie mam żadnego wpływu na obecną sytuację ? Czy
istotnie wszystkie moje mechanizmy są aktualnie niewydolne ? To pytanie
pozwala zweryfikować rzeczywistą sferę naszej sprawczości, a czasami ją wręcz
odblokowuje. W poradzeniu sobie z traumą właśnie o to chodzi – o wyjście z
bezradności i odblokowanie sprawczości. Wydaje się że obecnie otrzymujemy
wiele informacji o tym jak się chronić. Ze wszystkich stron płyną do nas
komunikaty co robić, jak wypełniać czas, z czego korzystać. Możemy wiele robić
aby wzmacniać zdrowie i kondycję ciała. Otaczają nas bardzo zaawansowane
technologie, które ułatwiają wiele aspektów życia, w tym także komunikację,
której używanie stanowi jeden z najważniejszych elementów służących
stabilizacji emocjonalnej. Nie mamy problemu, aby przekazywać innym ludziom
komunikaty słowne, a to właśnie słowa stają się kontenerami traumy. W ocenie
naszej sprawczości warto mieć na uwadze, że w obliczu zagrożenia mamy
tendencję do tego, alby jej nie doceniać.
W sytuacji, w jakiej się znaleźliśmy nie mamy wcześniejszych
doświadczeń, do których moglibyśmy się odwołać. Zagrożenie chorobą czy
nawet śmiercią obecnie jest bardziej prawdopodobne niż dotychczas. Dotyczy
ono nie tylko nas samych, ale także naszych bliskich. Zagrożenie to z dnia na
dzień eskaluje. Jak sobie z nim radzić ? Każdy z nas ma zapewne wypracowane
własne strategie. Czasem jednak, gdy bezradność jest jedynym rozpoznaniem
rzeczywistości, możliwym racjonalnym sposobem jest akceptacja. Bardzo
przejmujący opis podejścia do umierania znajduje się w cytacie z „Dzienników”
W. Gombrowicza na który trafiłam przygotowując materiał na ostatnią
konferencję psychotraumatologiczną. Cytat ten opisuje reakcję kapitana statku
na śmiertelne zagrożenie:
„Kapitan tonącego statku wie, że za chwilę pochłonie go woda – jego
honor, odpowiedzialność, obowiązek – że już na dobrą sprawę go nie ma, że już
mu woda do łydek się dobiera… czemuż tedy do ostatniej chwili recytuje swoje
kapitaństwo, zamiast, powiedzmy, zaśpiewać, zatańczyć? Ależ bo, gdy już nie
ma czego się uczepić, człowiek może jeszcze uczepić się siebie, swojej
tożsamości. „Ja jestem ja” jest nie tylko fundamentalną zasadą logiki, ale i
ostatnią racją człowieczeństwa; i kiedy znika wszystko, pozostaje jednak to, że
ja kimś byłem. Byłem taki, nie inny; i lojalność wobec siebie samego objawia się
nam jako ostatnie prawo, któremu jeszcze możemy podlegać…” (W.
Gombrowicz „Dziennik”1953)
Pracując jako psychologowie, psychoterapeuci, psychotraumatolodzy,
wykonujemy piękne i odpowiedzialne zawody. Dla wielu naszych pacjentów,
słuchaczy, współpracowników, czy także bliskich pełnimy rolę mentorów, a tym
samym w jakimś sensie rolę „kapitańską”, co zarówno wewnętrznie buduje
naszą tożsamość jak i zobowiązuje. Ale także jest to istotny czynnik który
nadaje naszemu życiu sens. Jednak nasze statki jeszcze nie toną, a nam się
„woda do łydek nie dobiera”, choć jest ryzyko, że może tak się zdarzyć. Obecnie
naszym podstawowym zadaniem jest walka z niewidocznym wrogiem i
niedopuszczenie do zatonięcia, a to oznacza, że ciągle dysponujemy pewną
dozą sprawczością.
Co w sytuacji, gdyby statek zaczął tonąć ? Pozostaje nam lojalność wobec
siebie samego i „recytowanie swojego kapitaństwa”, co staje się zarówno
zobowiązaniem jak i ratunkiem. Jedynym „kołem ratunkowym” po jakie jeszcze
możemy sięgnąć.
W kryzysie, w jakim się znaleźliśmy nie mamy wcześniejszych
doświadczeń, do których moglibyśmy się odwołać. Zostało naruszone poczucie
bezpieczeństwa i przekonanie, że żyjemy w świecie uporządkowanym,
wyposażonym w mechanizmy regulacyjne pozwalające zapobiegać
zagrożeniom i utrzymywać względną stabilność. Jedną z ważnych cech
charakteryzujących doświadczenia traumatyczne jest fakt, że trauma burzy
dotychczasowy porządek świata, a czasem pojawia się właśnie jako skutek tego
zburzenia. Myślę, że z tym aspektem doświadczenia traumatycznego aktualnie
się mierzymy: świat wokół nas jest inny, niż znaliśmy go dotychczas.
Doświadczamy, że świat nie jest tak stabilny i chroniący, jak sądziliśmy, a my
sami nie jesteśmy tak wpływowi i sprawczy jak nam się wydawało. Ale tu znowu
ważna dygresja, otaczająca nas rzeczywistość nie została zniszczona całkowicie i
jest możliwe jej odbudowanie. Dodatkowo przed epidemią i świat i my sami
rozwinęliśmy się na tyle, że zostaliśmy wyposażeni w różne możliwości radzenia
sobie które w większości przypadków nadal są nam dostępne.
Opisując zjawisko rezyliencji wielu autorów wskazuje, że przeżycia
traumatyczne napędzają rozwój ludzkości, choć ludzkość opłaca to
doświadczenie nieraz wysoką ceną. Nie zmienia to jednak faktu, że jako
uczestnicy obecnych wydarzeń doświadczamy przeżycia, które staje się dla nas
„lekcją życia”. Ale to co budujące, to fakt, że pomimo izolacji i narodowej
kwarantanny doświadczamy go RAZEM. Staje się ono wspólną płaszczyzną
służącą wymianom, refleksjom, weryfikującą jakość więzi i uczuć, ale również
tworzącą poczucie wspólnoty . Ponadto w pewnym sensie obecne wydarzenia
także uruchamiają nasz własny rozwój. Kiedy się skończą będziemy o nie
wzbogaceni, i w przyszłości będziemy mogli się do niego odwoływać.
Możemy zauważać, że doświadczenia traumatyczne kończą się wówczas,
gdy przywracany jest normalny porządek świata, co niewątpliwie nastąpi.
Ludzie, rzeczy, sprawy, relacje wracają na swoje miejsca, a w naszych
przeżyciach dominuje poczucie ulgi. To zwykle bardzo poruszające
doświadczenia. W psychotraumatologii mówimy, że najgorsza trauma to nie ta,
która najbardziej zabolała, lecz ta, która doprowadziła do utraty nadziei, oraz
ta, z której nie zostały wyciągnięte wnioski.
Zatem właściwych, głęboko przemyślanych wniosków życzę nam
wszystkim !
Jolanta Zboińska
Prezes Fundacji Pomorskie Centrum Psychotraumatologii w Gdańsku

Jolanta Zboińska

jolazw@wp.pl
Przejdź do treści